sobota, 16 sierpnia 2014

Prolog

"Czas nie leczy ran, to my w swych czynach uzdrawiamy nasze chore dusze"

06.07.2011

Był to jeden z najcieplejszych dni wciągu roku. Postanowiłam nabrać trochę kolorku i poszłam na taras się trochę poopalać. Wakacje dopiero co się zaczęły a ja nie miałam nic lepszego do roboty.
Rozłożyłam leżak, nasmarowałam się balsamem i założyłam okulary przeciwsłoneczne. W słuchawkach leciała piosenka Arctic Monkeys "No. 1 Party Anthem", która zawsze będzie mi przypominać o tym dniu.
Moje życie było wręcz idealne. Miałam 16 lat, chodziłam do gimnazjum, otaczałam się grupką wspaniałych przyjaciół, moi rodzice byli cudowni, mieliśmy dużo pieniędzy i co najważniejsze mój brat był sportowcem. Każdy mi zazdrościł. Wszystko się zmieniło kiedy podczas gdy ja smażyłam się na słońcu, moi rodzice stanęli naprzeciwko mnie, Anders stał kilka metrów. Opierając się o framugi drzwi przyglądał się rozwojowi sytuacji.
- Mogłabyś ściągnąć słuchawki? - poprosiła mama. Była niezwykle poważna. Zrobiłam co chciała, zdjęłam również moje okulary przeciwsłoneczne.
Stanęłam naprzeciwko nich. W oczach mamy widziałam niepokój i strach, tata wydawał się spokojny. Kątem oka zerkałam na Andersa, wydawał się nieco przybity.
- Ktoś umarł? - zapytałam nerwowo się śmiejąc.
Rodzice na siebie popatrzyli, mama skinęła głową do taty, który po chwili przemówił:
- Tydzień temu skończyłaś szesnaście lat. Jest coś co przez ten czas przed tobą ukrywaliśmy, ale razem z mamą postanowiliśmy, że jesteś gotowa, aby poznać prawdę.
- Mamy w Ameryce obrzydliwie bogatą babkę, która przepisała mi cały swój majątek? - zażartowałam, lecz rodzicom nie było do śmiechu. Widziałam jak Anders mimowolnie się uśmiecha.
- Kochanie - powiedziała mama kładąc swoje dłonie na moich ramionach. Popatrzyła mi głęboko w oczy i rzekła - Jesteś adoptowana.
Ostatnie dwa słowa dotarły do mojego mózgu, który w ułamku sekundy przetworzył je i wtedy zrozumiałam ich sens. Czułam jak wszystko w środku się we mnie łamie na drobne kawałki. Czułam się jak mała dziewczynka, która myślała, że ma przyjaciół, jednak oni ciągle ją okłamywali i robili wszystko, aby się z nią nie bawić. Czułam się oszukana.
- Jak to? - zapytałam łamiącym się głosem. Miałam jeszcze nadzieję, że zaraz to wszystko odwołają, że zaraz powiedzą, że to głupi żart. Nic takiego nie nastąpiło. Chciałam sobie poukładać to wszystko w głowie, aby był w tym jakiś sens. Nagle przyszło mi do głowy pytanie - Anders też jest adoptowany?!
Rodzice znów popatrzyli na siebie porozumiewawczo, zerknęłam w stronę drzwi wejściowych, Andersa nie było. Pewnie uciekł w pola za dom jak zwykł robić kiedy się denerwował.
- Nie, Anders nie jest adoptowany - powiedział w końcu ojciec - Wzięliśmy cię z domu dziecka kiedy miałaś dwa miesiące.
- Skarbie, ale to nie zmienia faktu, że cię kochamy z całego serca - powiedziała mama prawie płacząc.
Nie mogłam tego słuchać, tak czy siak od tej pory czułam się jak pasożyt.
- Jest jeszcze coś - przerwał jej tata a ja popatrzyłam zapłakanym wzrokiem na jego zmartwioną twarz - Nie jesteś Norweżką. Twoi rodzice pochodzili z Polski.
Odruchowo uciekłam za Andersem. Byłam w samym bikini, nie miałam nawet butów, więc chwasty rosnące na łące nieźle poharatały mi stopy. Po kilku minutach znalazłam Andersa siedzącego nad małym stawem. Szczerze mówiąc nigdy wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że nasza posiadłość jest aż tak wielka. Za domem znajdowały się pola uprawne, następnie były łąki a na końcu wielki las. Staw znajdował się na granicy gdzie kończyła się łąka a zaczynały wysokie drzewa liściaste. Nie był wielki, spokojnie można go było obejść w pół godziny.
Anders siedział oparty o kamień ze słuchawkami w uszach. Miał ciężki charakter, w czasie okresu dojrzewania dusił w sobie wszystkie emocje. Usiadłam obok niego i oparłam głowę o jego ramię. Pocałował mnie w czoło. Zawsze czułam się przy nim bezpiecznie, był idealnym starszym bratem, nigdy nie pozwolił, aby spotkało mnie coś złego. I nagle dowiedziałam się, że nie jesteśmy ze sobą w żaden sposób spokrewnieni. To było okropne.
- Chcę żebyś wiedziała, że nigdy, ale to przenigdy nie traktowałem cię jako dziewczynę, którą można poderwać. Zawsze cię kochałem, kocham i będę kochał miłością jaką kocha się rodzeństwo - powiedział skupiając wzrok na niewidzialnym punkcie na horyzoncie.
Kolejna łza popłynęła po moim policzku. Nie miałam ochoty wracać do rodziców, chciałam już na zawsze pozostać tylko w towarzystwie Andersa.

__________________________________

CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ


Heej! Witam Was serdecznie na moim dziewiątym już blogu, tym razem o skokach. Miałam go rozpocząć dopiero na jesień, kiedy Puchar Świata ruszy pełną parą, ale postanowiłam zrobić to trochę wcześniej.
Prolog chciałam zadedykować Dominice, która pomogła mi w ocenie tego prologu :))
Coś o blogu? Będzie głównie o Teamie Norway, ale jak pewnie już widzieliście w bohaterach, pojawi się również Gregor Schlierenzauer. Postanowiłam zrobić dwie części. W drugiej pojawią się Polacy, z czym związane jest pochodzenie bohaterki.
Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli i nie zmienię planów w środku pisania xD
Pierwszy rozdział pojawi się najpóźniej za dwa tygodnie.

Zapraszam do dodawania się do Informowanych, to na prawdę ułatwia mi powiadomienie Was o nowych rozdziałach.

I'll be the one if you want me to
Whole world is watching

23 komentarze:

  1. Tak! To jest to czego przez dłuższy czas szukałam. Blog jednym słowem jest świetny. No zapowiada się ogółem też świetnie. Norwedzy, Polacy, Schliere no i w dodatku Andres mm, czekam na pierwszy rozdział;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Początek rewelacyjny!

    To zrozumiałe jak musi czuć się Mila, kiedy już poznała prawdę.
    Liczę, że z pomocą Andersa upora się ze wszystkim.

    Pozdrawiam i czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  3. pisałam Ci to już raz wczoraj, ale napiszę znowu: KOCHAM TEGO BLOGA ibjskdbo ❤️
    Biedna Mila, szkoda, że rodzice jej wcześniej o tym nie powiedzieli... Ale cóż: lepiej późno niż wcale.
    Nie masz za co dziękować :) Tylko prawdę powiedziałam ❤️
    Chcę już jedynkę, wyczuwam, że to będzie eden z moich ulubionych blogów ❤️

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny prolog, bardzo mnie zaintrygował:)
    czekam z niecierpliwością na pierwszy rozdział i rozwinięcie akcji

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny prolog. ;)
    Już nie mogę się doczekać 1 rozdziału. ;)
    Bez wahania dodaję do obserwowanych. ;)
    To mój pierwszy blog o skoczkach. Jeśli znasz jeszcze jakieś to poprosiłabym o link u mnie na blogu. :3
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie się zapowiada :)
    Czekam na dalszy ciąg tej intrygującej historii :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny prolog :)
    Zaintrygowałaś mnie bohaterami :)
    Czekam na 1 rozdział tej historii :)
    Życzę weny i całuję :***
    Dodaję również do obserwowanych :)
    Ps : Mamy to samo imię ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mnie zaciekawiłaś i na pewno będę czytać :)
    Czekam na rozdział 1 z niecierpliwością ;)
    Dodaje również bloga do obserwowanych :*
    Adoptowana ... żal mi jej :/
    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Prolog bardzo ciekawy, współczuję głównej bohaterce, że dopiero teraz się dowiedziała o tej adopcji.
    Czekam na 1 rozdział, na pewno będę czytać :D

    OdpowiedzUsuń
  10. To trudna sytuacja, zwłaszcza po tylu latach dowiedzieć się prawdy, ale jest to możliwe do zaakceptowania. Rodzicie nie chcieli dla niej źle. A lepiej by prawdę poznała, niż dowiedziała się później - im później tym bardziej boli.

    Czekam na rozwój wydarzeń.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Matko!!<3 Super blog! Wciągnęłaś mnie samym prologiem! Już nie umiem się doczekać pierwszego rozdziału. Dodawaj szybko informuj mnie proszę na bieżąco ;* - http://ukryte-marzenia-zawsze-do-spelnienia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Ajjj, prolog wyszedł Ci genialnie! :D
    Wciągnęło mnie i z niecierpliwością czekam na dalsze rozdziały!

    Zapraszam do mnie. Również tematyka skoków. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Extra prolog! Na pewno zostanę na dłużej. Ciekawi mnie jak rozwinie się to opowiadanie, ale sądząc po proroku będzie świetne :D Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Genialny prolog <3
    Szkoda mi Mili, ale myślę, że Anders pomoże jej we wszystkich problemach ;*
    Czekam na 1 ;3 /Kasia Lewandowska-Reus .

    OdpowiedzUsuń
  15. ale się ciekawie zaczyna!! :D
    z niecierpliwością czkam na pierwszy rozdział!! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny prolog :) dzięki za zaproszenie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetnie się zaczyna, będę czytać. :)
    czekam na pierwszy rozdział. :* / Vika

    OdpowiedzUsuń
  18. Zaciekawiłaś nas i na pewno będziemy tutaj częściej :) Mamy nadzieję, że Anders pomoże Mili.
    Bohaterowie są cudni :) Świetnie piszesz. Jest to twój pierwszy blog, który czytamy, więc jesteśmy zachwycone ;)
    Pozdrowienia, Milka i Molly :***

    OdpowiedzUsuń
  19. No nie, wchodząc tutaj, nie spodziewałam się, że już po samym prologu, zostanę pochłonięta przez tych kilka słów rozpoczynających tę historię. Historię, które zaczyna się zupełnie inaczej niż wszystkie inne, za co normalnie wielkie gratulacje. Ale jak tu nie uwielbiać opowiadania, kiedy występuje taka obsada, nic dodać nic ująć. Zapowiada się naprawdę fajnie. Nic, lecę czytać dalej;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem beznadziejną czytelniczką. Wiem i najmocniej przepraszam! Ale już się biorę za nadrabianie i komentowanie :D
    To na pewno było dla niej straszne, gdy dowiedziała się, że jest adoptowana. Ale lepiej, że dowiedziała się tego od nich, niż gdyby miała poznać prawdę przez przypadek. Liczę, że Anders pomoże uporać się z tą sytuacją i Mila wybaczy rodzicom ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zaprosiłaś mnie, więc jestem, a że nie lubię czytać od środka, bo nie wiem wtedy o co chodzi to zostawiam komentarz pod prologiem;) Historia zapowiada się bardzo ciekawie. Już od samego początku ruszasz z grubej rury i nie dajesz nam się nudzić. Główna bohaterka musiała przeżyć wielki szok, ale tutaj ogromne pokłony należą się rodzicom za to że odważyli się powiedzieć o tym. Ciekawa jestem jak teraz będą się zachowywać względem siebie i co się zmieni w ich relacjach;) Jestem bardzo ciekawa tego pierwszego rozdziału, także możesz być z siebie zadowolona;)

    Pozdrawiam!:*

    OdpowiedzUsuń
  22. No cóż ... Nie wiem od czego zacząć. Wasze opowiadanie spowodowało, że zabrakło mi słów. Straciłam właśnie wiarę w polską blogosferę. Widzę ogromne starania, ale wasz język w połączeniu z treścią opowiadania brzmi sztucznie i tak jakbyście tworzyły kolejne zdania z ogromnym trudem. I ja czytam je z ogromnym trudem. Przekombinowałyście i wyszło nienaturalnie. Działania bohaterów przewidywalne jak i sama fabuła, No i ten język ...
    Życzę cierpliwości, szczerych i wymagających czytelników. Piszcie dalej, bo widzę, że to lubicie, ja swoim komentarzem nie chcę Was urazić tylko pokazać błędy, których być może nie widzicie.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz, który motywuje mnie do dalszej pracy! Jeśli czytasz bloga, lecz nie komentujesz, proszę, napisz chociaż "przeczytany" w komentarzu czy coś takiego. Nawet z anonima, to bardzo motywuje.

Bardzo proszę o niezostawianie mi w komentarzu linku do bloga, proszę to zrobić w zakładce "spam". Z góry dziękuję ;)